Wycieczka w Dolomity

AdSense

Wielką atrakcją turystyczną Dolomitów, a zarazem wielkim wyzwaniem dla pasjonatów górskich wędrówek są tzw. via ferraty.

Od kilku miesięcy przygotowuję się na wyjazd do Afryki i na zdobycie Kilimanjaro.
Nie planowałam do tego czasu żadnej dalszej wyprawy poza polskie góry dla ćwiczenia formy. Niespodziewanie pewne okoliczności sprawiły, że….pojechałam we włoskie Alpy. Organizatorem wycieczki w Dolomity było opolskie biuro turystyczne „ITAKA”,
a pomysłodawcą pięknej nazwy wyprawy („Szczyty Marzeń”) i zarazem autorem scenariusza programu oraz naszym opiekunem był przewodnik, pilot, miłośnik wspinaczek i znawca Włoch – pan Sylwester Legut.

SZCZYTY MARZEŃ
Ta intrygująca nazwa wycieczki jest całkowicie adekwatna do tego, co można zobaczyć, przeżyć, doświadczyć w Dolomitach – włoskim paśmie Alp – najwyższych gór Europy. Dolomity mają 80 km długości i około 70 km szerokości. W większości składają się z odkrytych, z rzadka tylko osłoniętych roślinnością skał – wapieni i dolomitów. Ta ostatnia skała została zbadana przez francuskiego uczonego Dolomieu i od jego nazwiska wzięła swoją nazwę. Po pobycie w Himalajach myślałam, że już nic nie może być bardziej potężne i dostojne. We Włoszech okazało się, że i Alpy mogą zrobić kolosalne i niezapomniane wrażenie.
Po długiej i męczącej podróży – przejeżdżając przez całą Polskę, Czechy i Austrię przekroczyliśmy zupełnie niewidzialną już granicę austriacko-włoską. Ten nieznany mi dotychczas kraj przywitał nas upalnym porankiem, zadbanymi, pięknie wkomponowanymi w krajobraz plantacjami winogron, brzoskwiń, bajecznie kolorowo ukwieconymi balkonami domów oraz tajemniczo wyglądającymi szczytami gór. Od samego początku zachwyciła mnie wielka różnorodność form skalnych. Bez zbytniego wysiłku można się tu dopatrzyć i strzelistych iglic i potężnych masywów płytowych i ruchomych piargów, ale i spokojnych, łagodnych wzniesień, które zapraszają do wędrówek nawet nie wprawionych w dłuższych marszach turystów.
Pierwsze kroki na włoskiej ziemi stawialiśmy w uroczej miejscowości Bolzano. To miasto dopiero po pierwszej wojnie światowej na stałe trafiło w granice Włoch. Wcześniej przechodziło z rąk do rąk, co do dzisiaj nie pozostaje bez znaczenia. Około siedemdziesiąt procent mieszkańców tego prawie stu tysięcznego miasta posługuje się bowiem językiem niemieckim, a pozostała używa języka włoskiego lub archaicznego już języka ladyńskiego. Bolzano jest stolicą Górnej Adygi – prowincji, która graniczy z Trydentem. W tym właśnie obszarze w większości się poruszaliśmy. Wielką atrakcją Bolzano jest Muzeum Archeologicznego, w którym od wielu lat gości „człowiek z lodu” – doskonale zachowana mumia mężczyzny z epoki brązu, odnaleziona w 1991 roku. „Człowiek z lodu” liczy sobie ponad pięć tysięcy lat i można go oglądać jedynie przez specjalną szybkę. Jak się nietrudno domyśleć, mumia wymaga szczególnych warunków przechowywania, zbliżonych do tych, w jakich została znaleziona. Aż wierzyć się nie chce – pięć tysięcy lat!!!!

Po krótkim pobycie w mieście ruszyliśmy w dalszą drogę – tym razem do celu naszej podróży – Passo San Pellegrino (Przełęcz Św. Pielgrzyma) na wysokości prawie 2000 m.n.p.m. Tam znajdował się nasz hotel i stamtąd mieliśmy codziennie wyruszać na kolejne wędrówki.
Trudno tu opisać wszystkie wycieczki, bo program był rzeczywiście bardzo bogaty i urozmaicony. W większości poruszaliśmy się na wysokości do 3.000 m.n.p.m., choć jak na „szczyty marzeń” przystało w ostatnim dniu zdobyliśmy i wyższą górę – Piz Boe (3.152 m.n.p.m). Bardzo ciekawa była wyprawa na Col Marhgerita (2.545 m.n.p.m) i na pobliski szczyt Cima Juribrutto (2.697 m.n.p.m), gdzie odnaleźć można bez trudu ślady minionej historii w postaci pozostawionych po pierwszej wojnie światowej kolczastych zasieków, kamiennych okopów, umocnień, sztolni, zardzewiałych ze starości puszek, odłamków pocisków. Nie można się tu wprost uwolnić od pytań – co Ci żołnierze robili na takiej wysokości, jak radzili sobie zimą, w jaki sposób docierali tu z ciężkim wojskowym sprzętem?

Pages: 1 2

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.