Europejski fundusz rozwoju

AdSense

Współpraca z funduszem EFSF wcale nie jest tanie ani łatwa. Fundusz, jako można było się spodziewać, jest zorganizowany głównie na korzyść poręczycieli, często kosztem potencjalnych kredytobiorców.

Niepewny grunt
Jest jeszcze niewiadoma, w jakim stopniu rating AAA zależy od ratingów poszczególnych członków strefy euro. Münchau uważa, że cały mechanizm upadnie jeśli rating Francji zostanie obniżony. Jest to bardzo mało prawdopodobne wydarzenie, ale, rzecz jasna, to samo może dotyczyć Niemiec. W przypadku mniejszych państw wpłacających do funduszu EFSF (Austria, Holandia) zależność ta wisi już w powietrzu. W strukturalnym marginesie finansowania, założenia dotyczące korelacji są tutaj bardzo ciekawe. Moody’s – na przykład – wydaje się używać „korelacji aktywów” (oceny „związku z otoczeniem” wielokrotnych kredytów) o znaczeniu w wysokości 50 procent. Gdyby znaczenie to miało wzrosnąć, powiedzmy do 80, 90 lub 100 procent, rating EFSF może również być pod jego wpływem.

Nie oszczędzając niczego
Nawet jeśli kraj strefy euro dałby radę przełknąć wysokie koszta kredytu EFSF oraz dodatkowe finansowanie wniosku, może to być za mało, aby zażegnać kryzys w szerszym gronie państw strefy. Według nas, potencjał funduszu EFSF może wywołać panikę. Należy pamiętać, że fundusz nie jest finansowany z góry, co oznacza, że w przypadku żądania pożyczki będzie on emitował obligacje w momencie gdy rynki mogą aktualnie znajdować się w kryzysie. Biorąc pod uwagę wysokie koszty związane z wnioskowaniem o kredyt do funduszu EFSF, i potencjalnie ograniczone kwoty jakie sam fundusz może oferować, największą szansą Europy jest to aby – Irlandia lub inny kraj – nigdy o kredyt nie występowały. Jest to chyba dokładnie to, co architekci EFSF zakładali kiedy sporządzali jego plan w tym roku. I póki co tak się właśnie dzieje.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.